Wielkie wakacje

A może by tak rzucić to wszystko i wyjechać na wakacje?

Ponowny powrót do Włoch

Po wyjeździe towarzystwa do Polski, spędziliśmy w Słowenii jeszcze chwilę i wróciliśmy w okolice Belluno. Poprzednia wizyta była krótka, a czuliśmy, że nie wykorzystaliśmy potencjału miejsca. Kolejne dni upływały nam na  odpoczynku czynnym i biernym. Urządziliśmy sobie wycieczki rowerowe, których część była przerywana przez deszcz, ale raz udało nam się odkryć ciekawą trasę. Z naszego kempingu można udać się ścieżką rowerową wgłąb Dolomitów, niestety trasa jest w trakcie remontu i po ponad dwudziestu kilometrach zmuszeni byliśmy zawrócić. Przeszliśmy się na wycieczkę pieszą po okolicznych pagórach. Gdy pogoda pozwalała grillowaliśmy, a gdy nie pozwalała… też grillowaliśmy.

Czasem też mieliśmy ochotę odpocząć na plaży. To ostatnie miało duży plus w postaci widowiska, gdyż Lago di Santa Croce (jezioro, przy którym położony jest kemping) stanowi mekkę kite surferów. Do tej pory nie pociągał mnie ten sport, ale jak się dłużej napatrzyłem, z chęcią bym spróbował… gdyby nie fakt, że nie da się go uprawiać w Warszawie. Wystarczy mi jedno hobby, którego nie mogę uprawiać w miejcu zamieszkania. Niektórzy nie potrafili jeszcze poprawnie pływać i próbowali to robić na rękach


albo obracali się do góry nogami i gubili deskę


czy też uprawiali jakieś dziwne sztuki walki


nie mając uchwytów na stopy musieli przytrzymywać deskę ręką


zdarzało się, że komuś pływanie myliło się z lataniem


albo jazdą konną


ten nawet biegał po wodzie


ale wody w wino nie zamienił, oszust jeden.
Pewien pan miał takie wygłupy gdzieś i po prostu pływał sobie z psem.

W okolicznym lesie odkryliśmy gniazdo jakiegoś ptaka.

Nie wiem czemu, ale cieszyliśmy się, że nie zastaliśmy go w domu.

Poprzedni

Trzy dni latania

Następny

Latanie w Dolimiti Bellunesi – drugie podejście

1 Komentarz

  1. Sław(ny)

    Gniazdo wróbla Elemela.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén